„Na jakie studia idziesz?”
Dla wielu młodych osób to jedno z najtrudniejszych pytań końca szkoły. Nie dlatego, że brakuje im możliwości. Wręcz przeciwnie – możliwości jest tak wiele, że trudno zdecydować, która z nich naprawdę jest ich.
Do tego dochodzą oczekiwania rodziny, opinie znajomych, nauczycieli, rankingi kierunków, informacje o zarobkach i przekonanie, że trzeba wybrać zawód „z przyszłością”.
W efekcie młody człowiek może podjąć decyzję, która z zewnątrz wygląda rozsądnie, ale niekoniecznie odpowiada na jego własne potrzeby.
Bo czy naprawdę wybieram kierunek studiów, jeśli wybieram go głównie dlatego, że „wypada”, „warto” albo „rodzice tego oczekują”?
Presja nie zawsze wygląda jak presja
Nacisk na wybór konkretnej ścieżki nie musi oznaczać, że ktoś mówi wprost: „Masz studiować medycynę”.
Czasem presja jest dużo bardziej subtelna:
„Po tym kierunku będziesz mieć dobrą pracę.”
„Zawsze byłeś dobry z matematyki, idź na informatykę.”
„Po humanistycznych studiach niczego nie znajdziesz.”
„Twoja siostra poszła na prawo, Ty też powinieneś spróbować.”
„Przecież po maturze trzeba iść na studia.”
Każda z tych opinii może wynikać z troski i dobrych intencji. Problem pojawia się wtedy, gdy zewnętrzne oczekiwania zaczynają zastępować własne rozpoznanie tego, czego chcę i potrzebuję.
Dlatego przed pytaniem „Co mam studiować?” warto postawić inne:
„Po co właściwie chcę iść na studia?”
Nie tylko „co się opłaca?”, ale też „co jest moje?”
Przy wyborze kierunku studiów naturalnie myślimy o przyszłej pracy i zarobkach. To ważne.
Ale sama opłacalność kierunku nie mówi jeszcze, czy będziemy chcieli wykonywać daną pracę przez kilka czy kilkanaście lat.
Warto więc przyjrzeć się również własnym wartościom, potrzebom, zainteresowaniom i sposobowi działania.
Jedna osoba potrzebuje dużej niezależności i możliwości podejmowania decyzji. Dla innej kluczowe będą relacje i praca z ludźmi. Ktoś będzie czerpał energię z rozwiązywania problemów i analizowania danych, a ktoś inny z tworzenia, przekonywania, pomagania czy organizowania.
I właśnie dlatego w procesie wyboru kierunku warto zacząć od poznania siebie, a dopiero potem szukać odpowiedzi w katalogu kierunków studiów.
Pomocnym narzędziem może być tutaj CliftonStrengths® Gallupa. Nie jest to test, który wskaże młodej osobie: „powinieneś studiować X”.
Jego wartość polega na czymś innym – pomaga nazwać naturalne talenty, czyli powtarzające się sposoby myślenia, odczuwania i działania. Dzięki temu można lepiej zrozumieć, w czym mam naturalną łatwość, co mnie angażuje i w jakich warunkach mogę wykorzystywać swoje mocne strony.
To nie daje gotowej odpowiedzi na pytanie „kim mam być”. Daje natomiast lepszy materiał do odpowiedzi na pytanie:
„Jak chcę pracować i czego potrzebuję, żeby moja praca miała dla mnie znaczenie?”
A jeśli studia okażą się nietrafione?
To jeden z największych lęków młodych ludzi:
„A co, jeśli wybiorę źle?”
Warto w tym miejscu zdjąć z wyboru studiów trochę ciężaru.
Nie ma jednej decyzji edukacyjnej, która determinuje całe życie zawodowe.
Można zmienić kierunek. Można zmienić uczelnię. Można po kilku semestrach dojść do wniosku, że chcę robić coś zupełnie innego. Można ukończyć studia i rozpocząć pracę w innej branży. Można zdobyć nowe kwalifikacje kilka lat później.
I dane pokazują, że praca zawodowa rzeczywiście często nie jest prostym przedłużeniem nazwy ukończonego kierunku.
Według badania „Młodzi na wielkopolskim rynku pracy”, wśród pracujących młodych absolwentów 40,9% pracowało dokładnie w wyuczonym zawodzie, natomiast **44,5% pracowało w zawodzie powiązanym z kierunkiem studiów, ale nie dokładnie takim, do którego
